Dostałam wczoraj zdjęcia Lunki (Momo w jej domu), więc się dzielę, bo pięknie Kotka wygląda :)
A tak wyglądała dwa tygodnie wcześniej, niedługo po wyjściu z choroby...
Heh :)...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Luna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Luna. Pokaż wszystkie posty
piątek, 23 grudnia 2016
wtorek, 29 listopada 2016
Luna - Momo wraca do zdrowia
Nie pisałam o tym, bo strach był wielki, ale teraz, minęły już dwa tygodnie od pierwszych objawów choroby i według wszelkich znaków na niebie i ziemi, a przede wszystkim na Kotce będzie już tylko coraz lepiej...
Najpierw była apatia (wtorek), miała jechać na szczepienie... Później objawy kociego kataru, dostała leki, w czwartek, a może piątek? nastąpiły wymioty. Wymiotowała sześć razy. Później doszła biegunka. Krwawa. Test nie pozostawiał wątpliwości: panleukopenia. Dowiedziałam się o tym w piątek, dziesięć dni po tym, jak Luna została wyadoptowana do naprawdę wyjątkowego domu... i bardzo kochających ludzi. Później było gorzej... bardzo gorzej, ale po codziennych kroplówkach, zastrzykach, dokarmianiu, dogrzewaniu, obmywaniu by Momo (bo takie imię jako mała kuleczka dostała w swoim domu) się nie odparzyła, chuchania na nią, pewnie nie tylko moich modłów i targowaniu się z Siłą Wyższą, zaczęło się poprawiać...
Teraz Momo już nie ma biegunki, kupki się unormowały! (uff!) Walczy jednak nadal z kocim katarem. Karmiona jest przez strzykawkę, a apetyt ma wielki. Dobre myśli nadal potrzebne.
Dziękuję z całego serca jej Dużym... Dodatkowo zachorowała druga kotka, starsza, ale miała głównie objawy kociego kataru i przeszły po tygodniu stosowania leków... (uff! po raz drugi).
Ja przeżyłam też ogromny stres, po pierwsze z powodu dwojga rodzeństwa Momo, ale Fionka już jest ponad tydzień po szczepieniu - zdrowa (uff! po raz trzeci), a u Leosia byłam w czwartek zeszły i wyglądał na dużego (!) zdrowego kota (uff! po raz czwarty i nie ostatni). Koci katar też już mu przeszedł. Będzie szczepiony lada dzień.
Trzymajcie kciuki za Lunkę - Momo, niech wraca do zdrowia, nabierze znów ciałka i stanie się tą samą kuleczką :), którą była przed chorobą!
Najpierw była apatia (wtorek), miała jechać na szczepienie... Później objawy kociego kataru, dostała leki, w czwartek, a może piątek? nastąpiły wymioty. Wymiotowała sześć razy. Później doszła biegunka. Krwawa. Test nie pozostawiał wątpliwości: panleukopenia. Dowiedziałam się o tym w piątek, dziesięć dni po tym, jak Luna została wyadoptowana do naprawdę wyjątkowego domu... i bardzo kochających ludzi. Później było gorzej... bardzo gorzej, ale po codziennych kroplówkach, zastrzykach, dokarmianiu, dogrzewaniu, obmywaniu by Momo (bo takie imię jako mała kuleczka dostała w swoim domu) się nie odparzyła, chuchania na nią, pewnie nie tylko moich modłów i targowaniu się z Siłą Wyższą, zaczęło się poprawiać...
Teraz Momo już nie ma biegunki, kupki się unormowały! (uff!) Walczy jednak nadal z kocim katarem. Karmiona jest przez strzykawkę, a apetyt ma wielki. Dobre myśli nadal potrzebne.
Dziękuję z całego serca jej Dużym... Dodatkowo zachorowała druga kotka, starsza, ale miała głównie objawy kociego kataru i przeszły po tygodniu stosowania leków... (uff! po raz drugi).
Ja przeżyłam też ogromny stres, po pierwsze z powodu dwojga rodzeństwa Momo, ale Fionka już jest ponad tydzień po szczepieniu - zdrowa (uff! po raz trzeci), a u Leosia byłam w czwartek zeszły i wyglądał na dużego (!) zdrowego kota (uff! po raz czwarty i nie ostatni). Koci katar też już mu przeszedł. Będzie szczepiony lada dzień.
Trzymajcie kciuki za Lunkę - Momo, niech wraca do zdrowia, nabierze znów ciałka i stanie się tą samą kuleczką :), którą była przed chorobą!
niedziela, 13 listopada 2016
Z domu Luny
Kotka ma się bardzo dobrze :D... Adaptacja z rezydentką trwa :).
Dziewczyny bardzo blisko siebie :)
Zdjęcia wyżej z Domku Luny z wczoraj, a poniżej robiłam ja w piątek :).
wtorek, 8 listopada 2016
Luna w domu, Leoś czeka i psoci ;)
Lunka pojechała dziś do nowego domu. Podobnie jak Fiona jest kotkiem drugim, o czym już pisałam. Jej starsza "siostra" to piękny, czarno-biały kot, którego zdjęcia możecie pooglądać tu: Instagram Saskia. Dzisiejszy dzień był dla obu kotek męczący, stresujący, ale ich opiekunowie łagodzą jak mogą niedogodności...
Kilka zdjęć Luny:
Lusia zmęczona odpoczywa:
Się bawi :D...Ma drapak :)
Jej nowy człowiek... Taki już na całe życie! :D...
Jest jeszcze nowa człowieka, Ona, która to właśnie Lunkę wybrała, zakochawszy się od pierwszego dotyku :)...
A w DT został Leon :)
Trwa też adaptacja z innymi kotami, chwilami nie wiem, co o tym myśleć ;), tak było dziś wieczorem, dopóki Mały nie wstał i nie zapragnął wyjść na ogród - zdaje się, że ogród stał się azylem dużych ;)...
Pierwsze podchody:
Mały nie całkiem zadowolony ;)
Ale już chwilę później...
Zaczął się czołgać na leżąco, podciągać na pleckach do Małego.
I tak wywijał przy tym ogonkiem koło Urwiska mordki, że ten w pewnym momencie nie wytrzymał i zdegustowany udał się spokojnie do kuchni.
Tymczasem maluszek się popisywał dalej.
Już bardzo blisko :)
Mały wymiękł :)
Poszedł na ogród ;)
I co wy o tym myślicie?... ;). Jest szansa, że do piątku Leoś zamieszka "na pokojach", nie mogę wziąć innego kotka, dopóki maluszek psika, a niestety nadal psika...
Kilka zdjęć Luny:
Lusia zmęczona odpoczywa:
Się bawi :D...Ma drapak :)
Jej nowy człowiek... Taki już na całe życie! :D...
Jest jeszcze nowa człowieka, Ona, która to właśnie Lunkę wybrała, zakochawszy się od pierwszego dotyku :)...
A w DT został Leon :)
Trwa też adaptacja z innymi kotami, chwilami nie wiem, co o tym myśleć ;), tak było dziś wieczorem, dopóki Mały nie wstał i nie zapragnął wyjść na ogród - zdaje się, że ogród stał się azylem dużych ;)...
Pierwsze podchody:
Mały nie całkiem zadowolony ;)
Ale już chwilę później...
Zaczął się czołgać na leżąco, podciągać na pleckach do Małego.
I tak wywijał przy tym ogonkiem koło Urwiska mordki, że ten w pewnym momencie nie wytrzymał i zdegustowany udał się spokojnie do kuchni.
Tymczasem maluszek się popisywał dalej.
Już bardzo blisko :)
Mały wymiękł :)
Poszedł na ogród ;)
I co wy o tym myślicie?... ;). Jest szansa, że do piątku Leoś zamieszka "na pokojach", nie mogę wziąć innego kotka, dopóki maluszek psika, a niestety nadal psika...
Wieści z DT i domku stałego :)
Zacznę od wieści z domu stałego, tego wymarzonego i najlepszego na świecie domu Fionki :D.
Fionka w swoim domku ma się coraz lepiej :)... Jest drugim kotkiem, towarzyszką dla 5-o letniej Migotki... :).
Bawiła
Przytulała
Wylegiwała na stole :)
Fionka w swoim domku ma się coraz lepiej :)... Jest drugim kotkiem, towarzyszką dla 5-o letniej Migotki... :).
Już pierwszego dnia zachowywała się jak u siebie :D...
Bawiła
Przytulała
Wylegiwała na stole :)
A informacja z wczorajszego wieczoru brzmi tak:
"U nas dużo się dzisiaj zdarzyło, kotki po raz pierwszy bawiły się razem, i odważniejsza jest Fionka, a Migotka chyba się jej boi. Mimo to brykały obie jak małe kotki.
Fionka ma super apetyt, biega wesoło cały dzień. Musiałam już usunąć kilka dekoracji, bo dociera do coraz wyższych półek :)"
Wieści z rana:
"Migotka już wyraźnie się uspokoiła, spała spokojnie w nocy i w końcu zjadła całe śniadanie :). A Fionka przespała całą noc w jednym miejscu, oczywiście w legowisku, który nam dałaś :) (...)" - to legowisko to ulubione miejsce Fionki było. Gdy wstawiłam drapak, dwa pozostałe maluchy spały na nim, a Fionka wybierała legowisko.
Chciałabym, aby wszystkie "dokocenia" przebiegały w taki sposób... :).
I dalej Ola pisze:
"Jest bardzo ciekawy podział sił. Migotka jest bardzo lękliwa, chciałaby się do Fionki zbliżyć i ja poznać ale jak ona entuzjastycznie przebiega to zaraz chowa się i syczy."
No, a dzisiaj do nowego domku idzie... Luna :). Zarezerwowany był Leo, ale gdy przyszli opiekunowie spędzili z kotkami trochę czasu, okazało się, że to właśnie Luna jest miłością.... od pierwszego dotyku... ;)
Słodziak mój :)...
Też będzie kotkiem drugim, przyjaciółką 15-o miesięcznej koteczki o imieniu Saskia (pieszczotliwie Sasun) :D... Trzymajcie kciuki za dobrą adaptację kotek :D
No i na domek czeka jeszcze Leo...
Na szczęśćie Mały Kot go zaakceptował:
Urwis trochę syczy:
Ale jest szansa, że nie będę musiała izolować Leo gdy zostanie sam, bo bardzo by mi było go szkoda... To towarzyski, wesoły i w ogóle kochany kociak :D...
"U nas dużo się dzisiaj zdarzyło, kotki po raz pierwszy bawiły się razem, i odważniejsza jest Fionka, a Migotka chyba się jej boi. Mimo to brykały obie jak małe kotki.
Fionka ma super apetyt, biega wesoło cały dzień. Musiałam już usunąć kilka dekoracji, bo dociera do coraz wyższych półek :)"
Wieści z rana:
"Migotka już wyraźnie się uspokoiła, spała spokojnie w nocy i w końcu zjadła całe śniadanie :). A Fionka przespała całą noc w jednym miejscu, oczywiście w legowisku, który nam dałaś :) (...)" - to legowisko to ulubione miejsce Fionki było. Gdy wstawiłam drapak, dwa pozostałe maluchy spały na nim, a Fionka wybierała legowisko.
Chciałabym, aby wszystkie "dokocenia" przebiegały w taki sposób... :).
I dalej Ola pisze:
"Jest bardzo ciekawy podział sił. Migotka jest bardzo lękliwa, chciałaby się do Fionki zbliżyć i ja poznać ale jak ona entuzjastycznie przebiega to zaraz chowa się i syczy."
Słodziak mój :)...
Też będzie kotkiem drugim, przyjaciółką 15-o miesięcznej koteczki o imieniu Saskia (pieszczotliwie Sasun) :D... Trzymajcie kciuki za dobrą adaptację kotek :D
No i na domek czeka jeszcze Leo...
Na szczęśćie Mały Kot go zaakceptował:
Urwis trochę syczy:
Ale jest szansa, że nie będę musiała izolować Leo gdy zostanie sam, bo bardzo by mi było go szkoda... To towarzyski, wesoły i w ogóle kochany kociak :D...
niedziela, 6 listopada 2016
Zmiany ;)
Hej,
tak mnie dawno nie było, i tyle się wydarzyło, że nie wiem od czego zacząć ;)...
Może od początku...
Więc jakiś czas temu, może miesiąc, zobaczyłam na stronie fb Stowarzyszenia Dla Braci Mniejszych prośbę o tworzenie Domów Tymczasowych. Ponieważ znam i Stowarzyszenie i Panią Basię - to oni pomogli Orłowikowi :)!, a mam w domu miejsce, napisałam, że mogę spróbować.
Od słowa do słowa, ustaliłyśmy, że pojedziemy zobaczyć kotki półdzikożyjące, które jakiś czas temu miały objawy kociego kataru, mieszkały w miejscu, gdzie dbano o nie w sposób umiarkowany, i jak się okazało, nie leczono ich. Koci katar był zaawansowany, a opiekun prosił by je jak najszybciej zabrać więc spakowałyśmy kociaki i zawiozłyśmy do lecznicy, z myślą, że docelowo znajdą u mnie Dom Tymczasowy (Ich mama została wysterylizowana).
Tu są pierwsze zdjęcia maluchów... Prawie od razu dostały imiona: Lucjan (biało-szary), Leon i Fionka (buraski)...
W lecznicy były 10 dni - długo, ale czekaliśmy, aż będą na tyle zdrowe bym mogła zabrać je do domu bez lęku i o nie i o to, że zarażą się moje dwa kocurki. Ale w sumie, czekałam na nie już od zeszłego czwartku i z każdym odroczeniem decyzji pokój był lepiej przygotowany, a wyposażenie się wzbogacało... ;), rosły też emocje. W dodatku w miniony poniedziałek miał miejscy kolejny nieprzypadek i została uratowana inna kotka, ale o tym w kolejnym wpisie...
Kiedy je odbierałam okazało się, że Lucjan to koteczka, więc na szybko zmieniłam jej imię na Luna :D, choć równie pięknie pasuje do niej Lusia ;)...
I tak od środy rano mam otwarty DT :)...
Na początku kotki były w klatce kennelowej, ale zamknęłam je tylko dwa razy, raz gdy wychodziłam i raz na noc, później pokój posprzątałam, wypuściłam maluchy, a po dwóch dniach wstawiłam im drapak moich kocurków (rzadko już z niego korzystały, a na nowy mnie jednak nie stać), a po trzech dniach złożyłam klatkę... :)
Maluchy są wesołe i rozkoszne :D
Zaraz we środę kotki poznały Olę i Weronikę (tutaj Weronika na rękach trzyma Lunę):
Obie dziewczyny (Ola - mama i Weronika - córka) zakochały się, a że już wcześniej myślały o towarzystwie dla kotki rezydentki, to decyzja o adopcji zajęła raptem dwa dni i tak w piątek wiedziałam już, że jeśli przyszły domek zostanie zaakceptowany przez Dla Braci Mniejszych Fionka - szara koteczka znajdzie dom!
Wczoraj rano nastąpiło "spotkanie na szczycie" i Fiona pojechała do swojego domku, gdzie będzie drugim kotkiem, po adoptowanej ze schroniska 5-o letniej Migotce :)!...
Zdjęcia z domku - pierwsza drzemka:
- łobuziak ;)
Na rękach u swojej ukochanej opiekunki:
Więc teraz domku szukają dwa kotki: Leon (zarezerwowany, trzymajcie kciuki)
i Luna:
;)
Wszystkie kotki są już zdrowe, odrobaczone (trzeba będzie powtórzyć: miały potworną ilość glizd... brrrrrrr), będą szczepione w tym tygodniu, testy na felv ujemne (!)...
A w kolejnym wpisie opowiem o tym jak inny kotek, o którym wyżej wspomniałam - maleńka koteczka Selene znalazła swój dom... :)...
tak mnie dawno nie było, i tyle się wydarzyło, że nie wiem od czego zacząć ;)...
Może od początku...
Więc jakiś czas temu, może miesiąc, zobaczyłam na stronie fb Stowarzyszenia Dla Braci Mniejszych prośbę o tworzenie Domów Tymczasowych. Ponieważ znam i Stowarzyszenie i Panią Basię - to oni pomogli Orłowikowi :)!, a mam w domu miejsce, napisałam, że mogę spróbować.
Od słowa do słowa, ustaliłyśmy, że pojedziemy zobaczyć kotki półdzikożyjące, które jakiś czas temu miały objawy kociego kataru, mieszkały w miejscu, gdzie dbano o nie w sposób umiarkowany, i jak się okazało, nie leczono ich. Koci katar był zaawansowany, a opiekun prosił by je jak najszybciej zabrać więc spakowałyśmy kociaki i zawiozłyśmy do lecznicy, z myślą, że docelowo znajdą u mnie Dom Tymczasowy (Ich mama została wysterylizowana).
Tu są pierwsze zdjęcia maluchów... Prawie od razu dostały imiona: Lucjan (biało-szary), Leon i Fionka (buraski)...
W lecznicy były 10 dni - długo, ale czekaliśmy, aż będą na tyle zdrowe bym mogła zabrać je do domu bez lęku i o nie i o to, że zarażą się moje dwa kocurki. Ale w sumie, czekałam na nie już od zeszłego czwartku i z każdym odroczeniem decyzji pokój był lepiej przygotowany, a wyposażenie się wzbogacało... ;), rosły też emocje. W dodatku w miniony poniedziałek miał miejscy kolejny nieprzypadek i została uratowana inna kotka, ale o tym w kolejnym wpisie...
Kiedy je odbierałam okazało się, że Lucjan to koteczka, więc na szybko zmieniłam jej imię na Luna :D, choć równie pięknie pasuje do niej Lusia ;)...
I tak od środy rano mam otwarty DT :)...
Na początku kotki były w klatce kennelowej, ale zamknęłam je tylko dwa razy, raz gdy wychodziłam i raz na noc, później pokój posprzątałam, wypuściłam maluchy, a po dwóch dniach wstawiłam im drapak moich kocurków (rzadko już z niego korzystały, a na nowy mnie jednak nie stać), a po trzech dniach złożyłam klatkę... :)
Maluchy są wesołe i rozkoszne :D
Zaraz we środę kotki poznały Olę i Weronikę (tutaj Weronika na rękach trzyma Lunę):
Obie dziewczyny (Ola - mama i Weronika - córka) zakochały się, a że już wcześniej myślały o towarzystwie dla kotki rezydentki, to decyzja o adopcji zajęła raptem dwa dni i tak w piątek wiedziałam już, że jeśli przyszły domek zostanie zaakceptowany przez Dla Braci Mniejszych Fionka - szara koteczka znajdzie dom!
Wczoraj rano nastąpiło "spotkanie na szczycie" i Fiona pojechała do swojego domku, gdzie będzie drugim kotkiem, po adoptowanej ze schroniska 5-o letniej Migotce :)!...
Zdjęcia z domku - pierwsza drzemka:
- łobuziak ;)
Na rękach u swojej ukochanej opiekunki:
Więc teraz domku szukają dwa kotki: Leon (zarezerwowany, trzymajcie kciuki)
i Luna:
;)
Wszystkie kotki są już zdrowe, odrobaczone (trzeba będzie powtórzyć: miały potworną ilość glizd... brrrrrrr), będą szczepione w tym tygodniu, testy na felv ujemne (!)...
A w kolejnym wpisie opowiem o tym jak inny kotek, o którym wyżej wspomniałam - maleńka koteczka Selene znalazła swój dom... :)...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Kot z Orłowej
Skrócona historia Kota z Gór (kliknij, aby powiększyć):
Stowarzyszenie Humanitarno – Ekologiczne „Dla Braci Mniejszych” Bielsko-Biała, nr konta: MultiBank - 46 1140 2017 0000 4202 1012 0220 www: http://www.braciamniejsi.com.pl/ fb: https://www.facebook.com/dlabracimniejszych Rozliczenia |
U Portiera: Pomóżmy kotu z Orłowej (8.05.2015) Kot z Orłowej nowe wieści (14.05.2015) Kot z Orłowej po raz trzeci (15.05.2015) Posty na temat: 1. Kot z Orłowej (15.05.2015) 2. Akcja Orłowik (16.05.2015) 3. Misio-Orłowik w lecznicy (16.05.2015) 4. Orłowik - nowe wieści (18.05.2015) 5. Przytulacz (19.05.2015) 6. Banery, teksty i wieści (20.05.2015) 7. Szukamy domu dla Orłowika (22.05.2015) 8. Orłowik (23.05.2015) 9. Za i przeciw (24.05.2015) 10. Orłowik w DT (28.05.2015) 11. Rysio Orłowik (31.05.2015) 12. Orłowik - garść informacji (10.06.2015) 13. Dwa tygodnie w DT (11.06.2015) 14. Sesja zdjęciowa Rysia ;) (12.06.2015) |























































































