poniedziałek, 12 sierpnia 2019

O Jaspisku - postępy i nowe kłopoty

W ostatnim poście: https://kociki-abigail.blogspot.com/2019/08/jaspis.html pisałam o tym, że kończymy leczenie i voila!


Tymczasem, a więc w międzyczasie tak zwanym przyplątała nam się jakaś dziwna infekcja o niezdefiniowanym podłożu - wyniki badania moczu ok, w krwi natomiast trzykrotnie więcej leukocytów niż trzeba...




Wylądowaliśmy więc znów u weterynarz i zamiast szczepienia dostał mały antybiotyk.

Jeszcze nam dwa dni tego antybiotyku zostało, a tu...

Trochę poniżej karku takie coś... może średnicy centymetra. Smarujemy Clotrimazolem i maścią na zajady (ma dużo witamin i cynku) i pewnie trochę znów potrwa leczenie...
Żal mi tego kotka bardzo... Choć poza tym, jest to wyjątkowo wesoły kotek :)


Uwielbia zabawy i jeść :). Nie pogardzi też noszeniem na rękach :)..., ale najbardziej lubi inne koty.




Z moimi jeszcze się nie bawi, ale myślę, że to kwestia czasu, choć oczywiście jest zupełnie inaczej niżby się można spodziewać i Mirmił na malucha warczy i fuczy i śpiewa mu najwięcej... :/...



Jaspis jest kotem pourazowym... (Przypomnę tylko, że gdy go znalazłam tylna część kotka była mocno opuchnięta, odbyt bardzo bardzo, a siusiaka nie było widać. Jaspis cierpiał na wstrzymanie moczu, trzeba było go wyciskać). Co to oznacza w tym przypadku? Po opuchliźnie nie pozostał ani ślad, ale:
a) Jaspis sika znacznie częściej niż inne koty, ma objawy zapalenia pęcherza. Posikuje poza kuwetą, na miękkie szmatki, legowisko psa, kanapę, a nawet na zimną, gołą podłogę. Poza tym chodzi do kuwety oczywiście również... Podczas sikania czasem popłakuje.

b) Kupę Jaspis robi też jakoś inaczej. I również zwykle pomiaułkuje. Bezbłędnie do kuwety, ale na raty. Ostatni odcinek, tuż za miednicą jest u tego kota gorzej unerwiony, wydaje się, że czucie ma, ale trudno powiedzieć w jakim stopniu. W tej chwili, aby ułatwić mu wypróżnianie podaję Lactulosum (zamiast parafiny).

c) Ogon Tego Kotka zwisa... Zwisa smętnie, jakieś półtorej centymetra za nasadą. W ogonie czucia nie ma, choć wczoraj wydawało mi się, że koniuszek się poruszył. Ale był to jeden, jedyny taki przypadek i teraz już sama nie wiem, czy nie było to przewidzenie... Ogon Jaspisa się jeży ;), jak u innych kotów, ale nadal zwisa.



Czasem ogon odchyla się bardziej na prawo.

Według naszej wet. powrót do pełnej sprawności po urazie neurologicznym może potrwać nawet pół roku. Masuję go, przekazuję reiki, sprzątam po nim ;), ukochuję - Jaspis to trochę maruda ;)..., karmię dobrze, starając się nie przekarmiać i ogólnie robię co mogę. Podaję też oczywiście leki (aktualnie antybiotyk dwa razy dziennie i lek przeciwzapalny (Metacam) raz dziennie). Wcześniej, przed tą dziwną infekcją, jeździliśmy regularnie co cztery dni po Nivalin na poprawę przewodnictwa nerwowego - to był dobry lek, po którym Kotek przestał wstrzymywać mocz i zaczął sikać... W tej chwili Pani Doktor wstrzymała wszelkie niekonieczne leki, aby malucha nie przeciążać.

Póki co kończymy antybiotyk, robimy badania krwi ponownie i szczepimy! Trzymajcie kciuki, żeby się udało, a jeśli macie doświadczenie z takim "przypadkiem" jak Jaspis, podzielcie się... Będzie mi raźniej... :/...

piątek, 2 sierpnia 2019

Jaspis

Jaspisek został u mnie. Na razie wymaga on większej opieki.



O tym, że Jaspis trafił do szpitalika, pisałam tu: https://kociki-abigail.blogspot.com/2019/07/jaspis-w-szpitalu-runa-nefryt-ciag.html.
Od środy jednak kotek jest u mnie. Zostawiłam go w niedzielę wieczorem, a od poniedziałku Pani doktor wprowadziła mu lek Nivalin poprawiający przewodnictwo nerwowe. Być może ten lek, a może po prostu czas, sprawiły, że z każdą dobą Jaspis wysikiwał się lepiej/łatwiej.


W środę pomogłam mu tylko raz, ale od tamtego czasu nie muszę. Maluch czasem z trudnością - chodzi od kuwety do kuwety, ale jednak, wysikuje się sam :D... Pewien problem mamy jeszcze z kupą, ale i to powoli się normuje. Ogon Jaspiska wygląda jakby był złamany, chociaż na zdjęciach rentgena nie wyszło zupełnie nic niepokojącego.


Maluchowi bardzo brakuje rodzeństwa...



Choć oczywiście bawimy się dużo ;)




Najlepsze zabawki są te niedozabawy ;)


W przyszłym tygodniu kończymy leczenie i wtedy Jaspis będzie szukał domu, ale można już się zapisywać ;)...

czwartek, 1 sierpnia 2019

Runa i Nefryt w swoim domu

Runa i Nefryt pojechały do swojego domu na zawsze. To dobry dom, u pięknej istoty, poleconej przez inną piękną istotę ;). Dom z ogrodem, więc będą miały świetne warunki, a najważniejsze, że są razem!

Zdjęcia od Liliany - ich nowej Człowieki ;) - w drodze:

Zwiedzają:



Niech im będzie szczęśliwie, a poniżej zdjęcia jeszcze ode mnie :)
Runa:




Nefryt:



Razem :):


wtorek, 30 lipca 2019

Jaspis w szpitalu, Runa Nefryt - ciąg dalszy

O maluchach, skąd się wzięły i mnie - tutaj: http://kociki-abigail.blogspot.com/2019/07/bezimienne-bezdomne-spod-mostu.html

W domu kotki trafiły do klatki kenelowej, ale jak już pisałam w poprzednim poście, szybko się z niej uwolniły. Przeniosłam więc całą ferajnę do mojego pokoju i zabezpieczyłam klatkę, by się z niej wyjść nie dało ;)..., ale szybko wypuściłam je na pokój.

(Runa i Jaspis)

(Runa)

(Jaspisek)


(Nefryt)

Maluchy się od razu zadomowiły :). Są wesołe i bardzo łakome ;)...



Okazało się, że każdy jest pieszczochem... Cała trójka kuwetkowa, choć początkowo dosypałam im ziemi do kuwety, by zaskoczyły. Niestety już w piątek wieczorem zaobserwowałam dziwne zachowanie Jaspiska... Chodził od kuwety do kuwety, ale ewidentne nie umiał się wysikać. Było już za późno na wizytę u wet, więc z dużym niepokojem doczekałam do rana i pojechałam do przychodni, gdzie leczyłam Mirmiłka.
Doktora Bada nie było, ale pani, która nas przyjęła Jaspisa pooglądała, stwierdziła dużą opuchliznę narządów (odbyt), siusiak był w zasadzie zupełnie ukryty... Wycisnęła / odsikała kotka, bo czas był najwyższy, podała leki, przepisała na niedzielę i wróciliśmy do domu. Jaspis jednak do wieczora się nie wysikał. Lecznica, w której byłam rano zamknięta, telefon głuchy... Zadzwoniłam więc do zaprzyjaźnionej z Braćmi Mniejszymi weterynarz - Pani Katarzyny Berezowskiej z przychodni "Cztery łapy", a ona przyjęła nas wieczorem. Jeszcze raz wycisnęła Jaspisa, pokazała jak to robić, żebyśmy w domu mu też mogli pomóc.
Jaspis generalnie zachowywał się jak kociak ;) bardzo wesoły, kochany kot, który nie przejawia oznak choroby, poza bezskutecznymi podejściami do wysikania się. Niestety moje próby pomocy mu okazały się daremne... Kilka kropel to zdecydowanie za mało :(... Kiedy w niedzielę pojawiła się krew przy odbycie, a Jaspis zostawiał przy każdym siadzie kupkowaty ślad, po konsultacji z weterynarz, wieczorem zawiozłam kotka do niej do szpitalika.


Trochę czekaliśmy, bo akurat przed nami przyjechał piesek z wypadku ze złamaną łapką... Jaspis tulił się do mnie, nie chciał siedzieć sam w kontenerze.
Pani Doktor uznała, że krew bierze się z parcia na pęcherz, jednocześnie na odbyt. Zrobiła też serię zdjęć rentgena ze względu na charakterystyczny układ ogona u Jaspiska, który jest w poziomie jakieś dwa centymetry, a później zwisa... Zdjęcia nie wykazały żadnych urazów, typu złamania.

Tak więc od niedzieli wieczorem Jaspisek jest w szpitalu, regularnie odsikiwany, podawane są mu leki. Z dnia na dzień jest lepiej. Po dzisiejszej nocy znaczący postęp, dużo więcej sików w kontenerze - prawdopodobnie sam się wysikał trochę, choć pęcherz rano i tak był pełny. Ogonek też ciut lepiej. Niestety ślady kupy jakiś czas będą się pojawiały, gdyż Jaspis sam się wypróżnia, ale nie do końca... Ostatnie "zamknięcie" najwyraźniej nie działa...

Jutro po niego pojadę, ufam, że zabiorę do domu i że kolejna doba przyniesie jeszcze poprawę. Będę musiała nauczyć się skutecznie mu pomagać, gdyby taka pomoc okazała się nadal potrzebna...
Trzymajcie proszę kciuki!!!


Pozostałe dwa kotki mają się cudownie :)! Są rozkoszne, radosne, pełne energii, mają niesamowite apetyty i żadnych problemów ;) - no może jeszcze ciut luźna kupa - pewnie po odrobaczeniu...








Widać, że rosną z nich bardzo nakolankowe koty :D.
Szukamy im domu!!!

Kot z Orłowej

Skrócona historia Kota z Gór (kliknij, aby powiększyć):
Jeśli chcesz i możesz pomóc innym kotom :)
Stowarzyszenie Humanitarno – Ekologiczne
„Dla Braci Mniejszych” Bielsko-Biała,
nr konta: MultiBank - 46 1140 2017 0000 4202 1012 0220
www: http://www.braciamniejsi.com.pl/
fb: https://www.facebook.com/dlabracimniejszych

Rozliczenia
U Portiera:
Pomóżmy kotu z Orłowej (8.05.2015)
Kot z Orłowej nowe wieści (14.05.2015)
Kot z Orłowej po raz trzeci (15.05.2015)

Posty na temat:
1. Kot z Orłowej (15.05.2015)
2. Akcja Orłowik (16.05.2015)
3. Misio-Orłowik w lecznicy (16.05.2015)
4. Orłowik - nowe wieści (18.05.2015)
5. Przytulacz (19.05.2015)
6. Banery, teksty i wieści (20.05.2015)
7. Szukamy domu dla Orłowika (22.05.2015)
8. Orłowik (23.05.2015)
9. Za i przeciw (24.05.2015)
10. Orłowik w DT (28.05.2015)
11. Rysio Orłowik (31.05.2015)
12. Orłowik - garść informacji (10.06.2015)
13. Dwa tygodnie w DT (11.06.2015)
14. Sesja zdjęciowa Rysia ;) (12.06.2015)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Scrapki 2014

Scrapkowa zabawa 3   Scrapkowa zabawa 3   Scrapkowa zabawa 3   Scrapkowa zabawa 3   Scrapkowa zabawa 3   Scrapkowa zabawa 3  

Scrapki 2013

Choineczki 2012 :)