wtorek, 19 maja 2015

Przytulacz :)

To nie jest pieszczoch - to prawdziwy przytulacz :).


Kiedy tylko się ruszałam wbijał pazurki :), zatrzymywał.

Wyniki krwi były wczoraj. Leukocytozę mamy, ale doktor uważa, że to ze względu na ogólny stan kota i ogromne zapchlenie, zakleszczenie.
Oczka Misiu ma z dnia na dzień ładniejsze :).
A teraz kilka (naście) zdjęć. Byłam dziś u niego na dłużej i nie mogłam wyjść...

Najpierw zdjęcia z aparatu:


Zdjęcia przed i w trakcie USG brzuszka, bo duży taki, ale brzusio czyste. Zdrowe. A duże bo Orłowik je jak smok ;). Już waży ponad 4 kg.



W pokoiku kocim:

 trochę pochodził i siup na parapet:

Lewy bok:

pomiziaj!

Prawy bok:

I powrót do spania... W końcu już dawno po dobranocce i mądre koty idą spać.

Ale zanim Misio poszedł spać, to długo się do mnie przytulał, a ja do niego :).
Najpierw na kolankach :), wycałowany :D

Tak łapkami obejmował... :D

 Nie znam kota, który by się tak przytulał, obejmował łapkami i delikatnie zaciskał pazurki, przy poruszeniu :D...
I nie przestawać głaskać!
Po jakimś czasie Orłowik zmienił pozycję, wspiął się do mojej twarzy i domagał buziaczków ;).

Oczka są trochę lepsze. Misio wciąż nie wydaje głosu...

Głaszczemy się :). Łapką obejmował moje ramię i czułam, że wkłada w to pewną siłę. Pazurki leciutko wyciągał tylko, gdy się ruszyłam :).

I jeszcze raz na koniec na kolankach :)... Później już zaniosłam go do kontenerka. Podjadł chrupek i mam nadzieję, że poszedł spać.

A ja za nim tęsknię...

I jeszcze mi się przypomniało: Misio nie śmierdzi, ani też nie pachnie kotem niewykastrowanym. W ogóle nie czułam na ubraniu jego zapachu. Moje koty owszem, Mały się nawet trochę napuszył, ale na pewno nie jest to zapach kocura... Może z wiekiem takie zapachy słabną?...

ps. w poście z rozliczeniem uaktualniłam dzisiejsze wpłaty.

34 komentarze:

  1. I taki skarb dostal sie w lapy tak nieodpowiedzialnego i okrutnego babusa! Zastanawiam sie, czy naprawde jest sens oddawac go z powrotem. Tacy ludzie sa niereformowalni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale góry to jest jego świat, a cywilizowanie go na siłę w tym wieku to większa krzywda dla psychiki niż zysk dla ciała.

      Usuń
    2. On jest cywilizowany. Posłuchaj co piszą komentujący. Każda(!) z osób, wypowiadających się poniżej ma swojego kota lub koty (częściej koty). Wiele z nich miało do czynienia z kotami dzikimi, a Misio nie jest dziki...
      Przyjedź proszę do Bielska, pójdź do lecznicy i pobądź z nim trochę. Poczujesz, czego ten kocio potrzebuje :)...

      Usuń
    3. Nie chodzi mi o puszczenie go w las, tylko o powrót do miejsca w którym żył. Uszczęśliwiania starego kota kastracją i trzymaniem potem w czterech ścianach w ramach tzw. "adoptowania", wybacz szczerość, ale absolutnie nie popieram. A to że lubi ludzi i jest cywilizowany było i jest oczywiste. Że jest przytulakiem, także. Ale nie blokowym, tylko wiejsko górskim.

      Usuń
    4. To zależy od tego, jaki byłby jego nowy dom. Może mieć przecież dom z zabezpieczonym ogrodem. Zastanów się, czy byś oddał bliskie Ci stworzenie komuś, kto pozwolił by znalazło się w takim stanie jak On. Ja bym nie oddała. Te kleszcze są odporne na środki, kotek miał pchły i świerzb uszny, w organizmie jest stan zapalny (wysoka liczba leukocytów). Doświadczenie innych osób, które miały pod opieką koty dzikożyjące, wolnożyjące mówi, że one się doskonale adoptują do warunków domowych, a często wcale nie chcą wychodzić na zewnątrz. To jest Twoje wyobrażenie tego, czego pragnie kot... A kot to kot, nie człowiek. Nie ma takich tęsknot jak ludzie.
      Tak jak pisałam już w nowym poście, na razie za wcześnie na ostateczną decyzję, jednak gdy znajdzie się do tego czasu dom z prawdziwego zdarzenia, taki idealny, właśnie z wybiegiem dla niego, dom doświadczony itd, to na prawdę nie ma się nad czym zastanawiać.
      Na Orłową trzeba pójść. Teraz leje, może w weekend się wypogodzi, to pójdę. Są tam jeszcze dwa koty, które trzeba zakroplić, bo są zjadane przez pasożyty. I koniecznie porozmawiać z Panią, u której Orłowik mieszkał.

      I jeszcze jedno: on ma nadal zapalenie zatok, nie wiadomo, czy do końca życia nie będzie potrzebował pomocy,
      No i zdecydowanie potrzebuje jedzenie od ludzi, bo sam nie upoluje. A teraz dodaj do siebie fakty i pomyśl, czy ta Pani będzie dbała o niego tak jak ten kot tego potrzebuje?...

      Naprawdę, nie wiem...

      Usuń
    5. Nie zmienia to wszystko faktu, że to JEJ kot i też powinna mieć tu prawo do podjęcia decyzji że jest lub nie jest w stanie go trzymać. Jeśli stwierdzi, że nie, można WTEDY myśleć o innym domu. Poza tym rozróżnijmy koty dzikie od kotów wiejskich. To nie to samo. Dziki kot, to mój na przykład. Mieszkał w piwnicach, ktoś go tam czasem karmił, ktoś czasem głaskał. Nie miał szans normalnego życia. Koty wiejskie, mające choćby nominalnie jakiś dom, to inna parafia. Stąd uważam, że najpierw powinno się porozmawiać z panią od kota, a potem szukać lub nie szukać mu pani nowej.

      Usuń
    6. Wszystko co piszesz nie zmienia z kolei faktu, że kot był w stanie opłakanym. Kleszcze wyjmowałam mu dłońmi, po prostu - wykręcając je. Miał ich tyle, że nawet takich prostych zabiegów nikt przy nim nie wykonywał przez dłuższy czas. Był głodny, wychudzony. Normalnie, takie coś byłoby karalne, kot zabrany, a Pani zapłaciłaby karę za pozbawienie go opieki. Ale wiem, wiem, żyjemy tu gdzie żyjemy, a na wsiach zwierzęta się "same wyleczą", a jak zdechną będą przecież następne. Leczenie??? Idiotyczny pomysł. Odpchlenie? A czy to działa? Odrobaczenie? A po co?... Jeszcze raz zapytam, czy naprawdę chcesz, aby kot wrócił w takie miejsce? Wierzysz w to, że człowiek, który w ten sposób myśli, który tak zaniedbał zwierzę, może się zmienić?

      Rozmowa jedna już się odbyła. Oczywiście, chcemy porozmawiać z nią po raz kolejny, trzeba też pojechać i zobaczyć na miejscu.

      Usuń
    7. Czytam ten wasz dialog i się wtrącam:)
      Abi rob swoje co ci serce i rozum dyktuje bo dobrze robisz:)
      Moim zdaniem, szkoda tego kota wrzucać spowrotem do studni ...

      Usuń
    8. Na FB odezwała się osoba, która go widziała w sierpniu zeszłego roku. Wyglądał podobnie jak teraz... :(... To musi być wyjątkowo silny kot, skoro dał sobie radę... Ale jego powrót do zdrowia też potrwa...

      Usuń
  2. Piękna, biedna kicia... dlaczego go nie zostawisz u siebie? U nas mieszkają 4 koty,6 królików, 14 kur i dajemy radę mimo naprawdę niewielkich zarobków. I zawsze coś dochodzi, jak np. ta podrzucona królicza miniaturka...
    I wybacz, ale muszę o tym napisać,bo jest to rzecz, która mi się nie spodobała. Gdy decydujemy się na pomoc jakiemuś obcemu zwierzęciu (jak. np. parę lat temu przybłąkany kocur, któremu po wypadku trzeba było zrobić operację oka), to decydujemy się sami na pokrycie kosztów leczenia - nawet, jeśli są wysokie. Nie prosimy nikogo o zbiórkę, co najwyżej Marcin pożycza większą kwotę od szefa, a potem mu oddaje przez parę miesięcy... nie robimy takiej zbiórki, o jakiej czytałam na blogu - wiesz, mi było chyba wstyd prosić o pieniądze innych.... a zawsze pomagam obcym zwierzętom - nie mam przez to na inne rzeczy po prostu... musiałam o tym napisać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poruszył mnie twój wpis na tyle, że sie odzywam choć zwykle milczę.
      Nie podcinaj skrzydeł pomagającej. Nie mozesz pomóc, to skorzystaj z prawa do milczenia.
      Bywa , że kilkaset złotych niespodziewanego wydatku może stanowić bolesną dziure w budżecie.
      Chyba zrobiłaś autorce przykrość..
      .

      Usuń
    2. Wybaczam, że to napisałaś. Pomoc kotu zaoferowało Stowarzyszenie. I Kot jest w lecznicy pod ich opieką. Portier poprosił mnie o przekazanie informacji o Kocie dalej, co ja uczyniłam. "Bracie mniejsi" zareagowali i zdecydowali się pomóc kotu. Ja w tym przypadku jestem pośrednikiem.
      Poza tym, z założenia inicjatora tej akcji Portiera, miała to być akcja społeczna. Akcja ludzi, którym los Kota z Orłowej nie jest obojętny. I takaż to własnie jest akcja.

      Po trzecie, nie podoba mi się Twoje ocenianie i też to muszę powiedzieć. Miała pod opieką koty, które sama przygarnęłam i nigdy nikogo o finansową pomoc nie prosiłam. Skoro tym razem podałam konto, musiało to oznaczać, że sytuacja jest inna i jest inna. Albo więc nie pamiętasz, albo czytasz nieuważnie.

      Dobrego dnia.

      A czy go wezmę, czy nie, to taka sama decyzja, jak ta, czy Ty go weźmiesz do domu, czy nie.

      Usuń
    3. Ponadto, kotu zdecydowali się pomoc także Michał i Henryk, pojechali ze mną, wspólnie podjęliśmy decyzję, wraz z Panią ze Stowarzyszenia, o tym, że go z góry ściągamy na leczenie. Więc jeśli już masz takie poglądy, to od razu weź pod uwagę obu Panów.

      Sądzę, że po prostu nie przemyślałaś tego co napisałaś.

      Usuń
    4. Antek73 nie musiałaś o tym napisać, a chciałaś, to raz! a dwa "wstyd" to kraść i parę innych działań, ale nie prosić o pomoc dla kogoś! wg Twojej logiki to i fundacje wszelkie czy stowarzyszenia pomocowe nie mają racji bytu? bo jak ktoś fundację zakłada, znaczy że będzie prosić o pomoc?? chyba jednak powinnaś zrewidować swoje poglądy

      Usuń
    5. Ode mnie się zaczęło, to i się wypowiem. Znam "Misia" od dwóch lat, spotkałem go na jednej ze swoich wycieczek w Beskidy, przytuliłem, sfotografowałem, zapamiętałem i postanowiłem znów odwiedzić kilkanaście dni temu. Odwiedziłem i zobaczyłem w strasznym stanie, w tak strasznym, że ja, facet prawie metr dziewięćdziesiąt miałem prawie łzy w oczach. Napisałem o tym na blogu oraz w listach do Abigail i jeszcze jednej znajomej "kocistki" z prośbą o jakieś wspólne działania (sugerowałem "zdalne" wynajęcie i opłacenie weterynarza na przykład).

      Nikt nikogo do niczego nie zmuszał. Nikt też nie oczekiwał wpłat rzędu setek złotych. Wystarczyłoby szczere choćby i pięć czy dziesięć, byle było. A dodam tu, że generalnie nie uznaję zbiórek "medialnych" i NIGDY w nich nie uczestniczę. Żadne tam pokazówki typu "Orkiestra" itp. mnie nie biorą.

      Na kota dałem, bo to ten konkretny kot, mój znajomy, wyjątkowy, górski. I nie żałuję. Więc, bez urazy, nie chciałbym też, żeby ktoś żałował za mnie. Amen.

      Aha! Uważam też żeby było jasne od A do Z, że kot powinien wrócić na Orłową.

      Usuń
  3. Abi, ale on jest fajny... :D

    Ja myśle, ze on wychodził na górkę do ludzi, bo własna pani go wystarczająco nie miziała. To on się sam zareklamował do adopcji.

    A odnośnie proszenia o pomoc: trzeba mieć odwagę żeby poprosić. Nasze społeczenstwo jest stłamczone i nauczone fałszywej skromności i jeszcze polskiego ''honoru''. Uważam, że nie ma nic złego w proszeniu o pomoc. Zresztą ja sama wolę wiedzieć, że pomoc jest potrzebna i jaka ma być jej forma, niz się domyślać co zrobić, czy kogoś nie urażę (!) i takie tam inne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)... Tak, też uważam, że nie ma w tym nic złego. Tym bardziej, że nie jest to moją codziennością.
      A kocio jest cudny i naprawdę nie wiem, co zrobić :(... Chyba na początek banerek, jednak wczoraj brakło mi już czasu. Napisałam też do Ciebie maila wczoraj zdaje się, ale nie wiem, czy mam dobry adres...(naszekociki...)

      Usuń
  4. Dużo ciepłych głasków dla koteczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekażę z przyjemnością. Wezmę dziś do niego szczotkę i trochę mu futerko wyczeszę :).

      Usuń
  5. ależ cuuudny przytulacz :)) widzę, że serce Ci skradł i masz problem? rozumiem, bo mojego też nie mogę dokocić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mam... :). Dziękuję za zrozumienie.

      Usuń
  6. Abi, dziękuję Tobie, Portierowi i reszcie ludziom dobrej woli, że zechcieliście się zająć miziakiem! Ty Abi poświęcasz na to swój czas, dajesz serce i starania, wielki pokłon za to dla Ciebie :) i pamiętaj zawsze, obojętnie kto co napisze czy powie, że prosić o pomoc dla "braci mniejszych", choćby to były Twoje własne koty, to żaden wstyd!! a już dla takiej "bidy" to wręcz konieczność!

    OdpowiedzUsuń
  7. Abi Misiulek pokochał Ciebie co w piękny sposób pokazuje,starając się Ciebie zatrzymać na dłużej.
    Znam takiego przytulacza jak Misio,to mój Agres,który zawsze swoimi łapkami przyciąga moje ręce by trzymać go mocniej.
    Doskonale rozumiem Twoje rozterki,mam nadzieję że znajdzie się dla niego domek w którym będzie miał miłość i odda swoje serce człowiekowi,szkoda by było żeby tyle kociej miłości błąkało się po świecie.
    Trzymam kciuki za szczęśliwe zakończenie.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On jest Małgorzato, tak spragniony miłości :)... Jestem pewna, że do innych się też tak tuli :D.
      To masz prawdziwy skarb - takiego Agresa.
      Trzymaj mocno :)!

      Usuń
  8. Bardzo mnie poruszył wpis Anek73….
    Tak jak pisała Abigail, kot jest pod finansową ‘opieką” Stowarzyszenia (Stow.humanitarno-ekologiczne „Dla braci mniejszych”) i to ja prosiłam o pomoc w zebraniu środków na leczenie Orlika.
    Stowarzyszenie funkcjonuje wyłącznie dzięki ludziom dobrej woli i Ich hojności.…
    Jesteśmy równie żebraczą organizacją , jak „Bracia Mniejsi” w habitach…;-)
    Bez proszenia o pomoc nie bylibyśmy w stanie uratować żadnego bezdomnego psa czy kota.
    Pani Lucyno ! Jest Pani pięknym człowiekiem, absolutnie wyjątkowym . Jestem pełna uznania za Pani determinację i wielkie serce .
    Najczęściej spotykamy się z osobami które jeśli nawet dojrzą krzywdę zwierząt, pokazują to palcem, na zasadzie zróbcie coś”. A Pani jest człowiekiem czynu ! To wyjątkowe i godne najwyższego szacunku.
    Szczerze podziwiam !
    b.k. – wolontariuszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za dobre słowo... :), ja tak po prostu mam, że nie lubię siedzieć z założonymi rękami ;). Najważniejsze, że Kocio zaopiekowany i coraz lepiej się czuje.
      A co do "Dla braci mniejszych", to przecież sama wielokrotnie korzystałam z pomocy Waszego Stowarzyszenia, choćby wypożyczając klatkę kennelową, ale także w kilku innych przypadkach. Wiem jak działają Stowarzyszenia, sama kiedyś prowadziłam, choć o innym profilu. Znam ludzi, którzy działają i w tym Stowarzyszeniu i w innych i mam wielki respekt dla ich/Waszej pracy. I na pewno nie ja jedna... Nie ma co się przejmować, trzeba działać dalej :).

      Usuń
  9. Nadrobiłam zaległości i jestem pełna uznania za akcję z kotkiem :-)
    Cudny jest z tym okrągłym pyszczkiem , choć jeszcze biedniutki strasznie. Nasz Maciuś wyglądał podobnie ,pół kota zapchlony , zakleszczony , zawszony , z zawalonym nosem , chorym pęcherzem i z łysymi plackami na całym ciele :((
    A teraz to wesoły , zdrowy misio . Do tego wcale go nie ciągnie na dwór , woli bezpieczny dom ... Takie koty potrafią się odwdzięczyć za każdy dobry gest ...
    Oby nie wrócił do właścicieli , bo nie są go warci :/
    Kciuki za kotka , może jakiś bezpieczny domek się znajdzie !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Amyszko... Też uważam, że dla niego lepiej by było w nowym, kochającym domu...

      Usuń
  10. Mówiłem, że jest zaczarowany? Mówiłem! :) A przecież ja go poznałem dwa lata temu i żeby zrobić zdjęcie musiałem na siłę odpychać, bo nacierał na mnie jak zawodnik sumo :) Świetny jest, mruczas jeden.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochany koteczek. Trzymam mocno za niego kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymaj :)! Za domem się rozglądaj :D

      Usuń

Kot z Orłowej

Skrócona historia Kota z Gór (kliknij, aby powiększyć):
Jeśli chcesz i możesz pomóc innym kotom :)
Stowarzyszenie Humanitarno – Ekologiczne
„Dla Braci Mniejszych” Bielsko-Biała,
nr konta: MultiBank - 46 1140 2017 0000 4202 1012 0220
www: http://www.braciamniejsi.com.pl/
fb: https://www.facebook.com/dlabracimniejszych

Rozliczenia
U Portiera:
Pomóżmy kotu z Orłowej (8.05.2015)
Kot z Orłowej nowe wieści (14.05.2015)
Kot z Orłowej po raz trzeci (15.05.2015)

Posty na temat:
1. Kot z Orłowej (15.05.2015)
2. Akcja Orłowik (16.05.2015)
3. Misio-Orłowik w lecznicy (16.05.2015)
4. Orłowik - nowe wieści (18.05.2015)
5. Przytulacz (19.05.2015)
6. Banery, teksty i wieści (20.05.2015)
7. Szukamy domu dla Orłowika (22.05.2015)
8. Orłowik (23.05.2015)
9. Za i przeciw (24.05.2015)
10. Orłowik w DT (28.05.2015)
11. Rysio Orłowik (31.05.2015)
12. Orłowik - garść informacji (10.06.2015)
13. Dwa tygodnie w DT (11.06.2015)
14. Sesja zdjęciowa Rysia ;) (12.06.2015)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Scrapki 2014

Scrapkowa zabawa 3   Scrapkowa zabawa 3   Scrapkowa zabawa 3   Scrapkowa zabawa 3   Scrapkowa zabawa 3   Scrapkowa zabawa 3  

Scrapki 2013

Choineczki 2012 :)