
lub taki:

:))). Dzisiaj znowu wiatr. Śniegodeszcz. Koło zera. Regularnie, co najmniej raz dziennie wychodzę z kotami na spacer. Przeważnie rano, przed wszystkim innym, a po kawie gdy K. idzie z psem, ja wychodzę z mauczącymi na ogród. Zwykle jeszcze raz wychodzę z nimi po południu. Później wychodzi już tylko Urwis (bo nie trzeba go pilnować), a Mły Kot zajmuje nas różnego rodzaju wersjami "pobaw się ze mną"...
Poniżej zdjęcia Małego Kota, na którym bardzo mi przypomina plastikową, maleńką zabawkę - psa, z czasów mojego dzieciństwa (czyli lata 70 i 80-te) chociaż tamten miał uszy klapnięte...

























dodano: 29 grudnia 2009 20:59
OdpowiedzUsuńpiekne sa... po prostu piekne :)
autor maus
dodano: 28 grudnia 2009 22:24
potrafią być bardzo przekonujący gdy chcą :)...
autor abigail
dodano: 28 grudnia 2009 22:23
jak ktoś tak prosi, to trzeba wyjść
autor darmozjady
blog: nasze zwierzaki
dodano: 28 grudnia 2009 22:01
Mon Dieu! Kot ze Shreka by sie nie powstydził takiego spojrzenia :DDD
autor Ann
dodano: 28 grudnia 2009 18:28
Trudno nie ulec tym spojrzeniom :)
autor olisek
blog: kotpatapon.blox.pl/html
dodano: 28 grudnia 2009 15:02
Dla Kota? Może... Ja głównie stoję (przed domem), albo chodzę krok w krok za Małym (na ogrodzie) i raz na jakiś czas jest "akcja", a więc zdejmowanie kota z płotu, względnie łapanie i zanoszenie do domu (gdy już prawie zamarznę)... ;))
autor abigail090
dodano: 28 grudnia 2009 14:31
Co za błagalne spojrzenia! Spacery muszą być baaaardzo interesujące ;-)
autor hersylia810
blog: hersylia810.blox.pl