Dziwidło (polska nazwa tak brzmi) na zdjeciu powyżej nie prezentuje się pięknie. Pięknie wygląda na przykład tutaj:
Gdy kwitnął ten największy (w kwietniu 2009).
Nie mniej w związku z kwitnięciem dziwidła obie doniczki zostały wyniosione z piwnicy. Z czego nie omieszkał skorzystać Mały Kot, który jest wybitnie kotem kopiącym w ziemi. Po co? Nie chce powiedzieć :)
W dodatku kopał chociaż Urwis dzielnie stał na straży... (czatach?)
Nie pomogły "zabezpieczenia".
Mały kot musiał! sprawdzić, czy pozostałe bulwy już się szykują do wzrostu (zwykle dwa miesiące po kwitnięciu są gotowe dzieci-bulwy)
Kwitnący, śmierdzący słodko-mdląco padliną kwiat został wyniesiony z powrotem do piwnicy (za zimno, aby go na zewnątrz wystawić). Druga doniczka z bulwami powędrowała na parapet. Dwa dni spokoju, ale u Misia w pokoju Mały kopie w fikusie. Może się jeszcze nie zorientował ;)
.


























Maly to widac zapalony ogrodnik :))
OdpowiedzUsuńW dodatku widać, że wiosna nadchodzi szybkimi krokami, skoro koty powołanie w sobie odkryły :)
OdpowiedzUsuńnougatina
niebezpieczne sa zwiazki kotow z ziemia doniczkowa. nam kocica nasikala na uprawe rukoli i cala uprawe diabli wzieli. w tym roku wprowadzamy zabezpieczenia :)
OdpowiedzUsuńmaus - to prawda :))
OdpowiedzUsuń5444444444444444444444444444444444444444444444444444444 - tak napisał mały w drodze do "bazi" zanim je wywalił... idę wycierać :P
nougatina - no widać :))), całe szczęście :) w nieszczęściu ;)
kociarstwo - związki kotów z "kotkami" też są niebezpieczne. mój nawiązuje bliższą znajomosć w kałuży na podłodze :P...
Trusia też tak dawniej wszystko rozkopywała - ziemię w dużych donicach zakrywałam sporymi kamieniami, wsadzałam kaktusy - ostatecznie zrezygnowałam z roślin "wielkodonicowych"
OdpowiedzUsuńnasze zwierzaki - :)... pewnie i mnie to czeka.
OdpowiedzUsuń