Szimi uwielbia zabawy z patykiem w roli głównej. Za patykiem biegać i patyk przegryzać. Ostatnio coraz częściej zdarza mi się zapomnieć, że Szimi jest już starszawa, że choruje na cukrzycę i że się przewraca po wysiłku większym. A jej nawyraźniej bardzo się to zapomnienie podoba :). Po powrocie grzecznie idzie położyć się na legowisko.
Poniżej wieczorne spacerowe szaleństwo.




























A już myślałam, że Wam się gospodarstwo rozszerzyło:)))
OdpowiedzUsuń:)) Nie. Pajęczaka nie mamy. Ale chwilowo mamy szczurka...
OdpowiedzUsuńto dobra wiadomość, że Szymi sama zapomina o swoich dolegliwościach - niesamowicie sympatyczna "morda"
OdpowiedzUsuń:) - Szimi jest tak brzydka, że aż ładna :))).
OdpowiedzUsuńFajny jest ten Piesio :-)
OdpowiedzUsuńnawet bardzo fajny :)...
OdpowiedzUsuńJa też myślałam, że dorobiliście się patyczaka :D
OdpowiedzUsuńGłaski dla Szimi za przesympatyczne bycie "patyczakiem" ;)
No :) Szimi jest w tym świetna. Nawet w wodzie unosić się umie (co prawda nie w zimie, ale to wiadomo)... :) Dziękujemy :). Szimi pogłaskana.
OdpowiedzUsuń