Chciałam coś na te dygotki dostać, jakiś łagodny środek uspokajający, ziołowy może. No i wyczyścić gruczoły smrodkowe, bo dawno nie miała czyszczonych.
Na zdjęciach Szimi w jeden ze swoich lepszych dni:
Właściwie codziennie wita nas wesoło :), ale widzę, że jest trochę pogubiona... Może jednak koty powodują, że tak się czuje? Kiedyś miała na wyłączność takie słowa jak: "chodź", "przynieś", "daj", itp..., a teraz nie wie do kogo ja to mówię, dlaczego zachęcam do zabawy, albo rozczulam się wogóle na nią nie patrząc, gdzieś obok, albo w innym pokoju?...
Próbowałam kiedyś wypracować osobny zasób słów dla Urwisa i osobny dla Szimi. Nie bardzo mi się udało...
.



























biedactwo, takie drgawki, to chyba nie z nerwów, ani zazdrośsci o koty - życzę jej lepszych dni
OdpowiedzUsuńMyślę, że Szimi wie, że jest kochana nie mniej niż koty.
OdpowiedzUsuńHersylia
nasze zwierzaki - ona się tak trzęsła od dawna. gdy wychodziliśmy do pracy... ale teraz częściej jeszcze i mocniej.
OdpowiedzUsuńHersylia - mam nadzieję. Koty wiedzą, że Szimi jest najważniejsza :)!... (co prawda nie wiele im to zmienia), ale czy ona wie? ;)