piątek, 8 lutego 2013

Wspólny język :)

Mieliśmy gości. Przyszedł do nas mały Łukaszek z rodzicami :).


Łukasz bardzo lubi koty, psy i inne stworzenia :). O nasze Koty też zadbał. Z Małym próbował się bawić, a gdy zmęczony Mały Kot poszedł się schować do swojego koszyka, zaniósł mu te wszystkie zabawki:



Gdy spojrzałam na Urwisa, który nie przepada za dziećmi to już całkiem w szoku byłam:


Leżał spokojnie, poprzykrywany różnymi rzeczami :), a Łukasz się do niego śmiał:


I cały czas dbał by kotkom niczego nie brakowało, zanosił kubeczek z herbatką, całował w noski i w ogóle bardzo się nimi opiekował ;).


Zapraszamy tego trzpiota częściej :).


26 komentarzy:

  1. Chyba każdy zwierzak jakoś bardziej rozumie ludzkie dzieci niż ludzkich dorosłych. I na odwrót. Kiedy ma się w sobie odrobinę dziecka nie ma problemu by poczęstować kota herbatą ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację :). Fajnie częstować kota herbatą :D.

      Usuń
  2. Od czasu do czasu to i najazd szwedzki można wytrzymać:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak :). Ale oni wyraźnie chcieli pozostać w centrum tego zamieszania ;).

      Usuń
  3. Ooo moje kociaki mają identyczny koszyk ;)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z Orką :)
    Miłego Dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ha, ha dzieci lubią zwierzęta, choć zwierzęta niekoniecznie tortury "dziecięce". pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt... :). Urwis długo nie lubił dzieci, uciekał gdy ktoś przyszedł. Teraz też, ale szybko wrócił :D.

      Usuń
  6. Ja też się zgadzam :-)))
    Fajny chłopczyk, lubię dzieci, które mają szacunek do zwierząt (i ich rodziców, którzy ich tego nauczyli). A jak smakowała sierściuszkom herbata? ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście kubek był prawie pusty ;). Ale pozwoliłam Łukaszowi nakarmić koty smakołykiem dla kotów - były zachwycone, ale on chyba jeszcze bardziej :)!

      Usuń
  7. Łukaszki to są bardzo sympatyczne dzieci
    i dorośli też.
    Przynajmniej ja z takimi miałam do czynienia ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam tylko jednego dorosłego Łukasza :). Fajny jest.

      Usuń
  8. Ja mam wrazenie, ze dzieci rozumieja mowe zwierzat, pozniej ta umiejetnosc zanika. Zwierzeta tez na ogol nie robia dzieciom krzywdy, najwyzej usuwaja sie z pola widzenia, kiedy maja dosyc dzieciecych pieszczot.
    Moja babcia opowiadala, ze u rodziny na wsi byl bardzo grozny pies, zawsze na lancuchu. Pozwalal podejsc do siebie jedynie gospodarzowi, wszyscy inni sie go bali. Babci siostra, jako mala dziewczyneczka, weszla mu do budy i tam zasnela. Nikt nie odwazyl sie podejsc, zeby ja stamtad uwolnic, bo brytan pilnowal. Nie zrobil jej zadnej krzywdy.
    Jest jakies porozumienie miedzy dziecmi a zwierzetami. Nie mozna jednak zawsze liczyc na dobra dusze u zwierzat, to tylko zwierzeta, moze zdarzyc sie wszystko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. U zwierząt to dość skomplikowane wbrew pozorom :). Ale ważne, że zwykle dzieci ludzkie traktują ulgowo ;)...

      Usuń
  9. Przypadli sobie do gustu -ot co ! ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  10. czym skorupka za młodu .... może kiedyś jako dorosły Łukasz przygarnie kilka kotków ...

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakie dobre i kochane dziecko :)
    Nawet swoich przyjaciół poczęstował herbatą :D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem u Ciebie pierwszy raz, ale od razu spodobał mi się Twój kot - ten rudy. Jest wspaniały. Przy okazji zapraszam też do nas Szepty Szcześcia.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wspaniały chłopczyk, taki troskliwy... i koty nie uciekały, więc też to czuły

    OdpowiedzUsuń